piątek, 20 grudnia 2013

Kolędy Godowe




Zapraszam dziś, miły Gościu, na przypiecek mój, do chaty!
Wypijmy ciepłego miodu –  mróz za oknami jest srogi.
Śpiewajmy! Bo ten, kto śpiewa, zdrowym się czuje, bogatym,
Lepszym się staje, szczęśliwszym i w duszy ma spokój błogi.


Niech w głosy nasze się wplecie dźwięczne dzwoneczków dzwonienie.
Hej kolęda! Hej kolęda! Nowe nam Światło się rodzi!
Czyż może być większa radość, niż Światła znowuzrodzenie?
Hej kolęda! Hej kolęda! Niech obdarzy! Niech obrodzi!





Wszystkim, którzy w ten cudowny, magiczny czas Zimowych Godów odwiedzają tę stronę, pragnę złożyć serdeczne życzenia: BĄDŹCIE ZDROWI, SZCZĘŚLIWI, SPEŁNIAJCIE SWOJE MARZENIA. I NIECH SIĘ WAM DARZY!!!




Poniżej zapisałam teksty kolęd, które w tym szczególnym okresie można usłyszeć pod moją strzechą.

Pamiętajmy, że kolędowanie to prastary słowiański zwyczaj Godowy.

Pamiętajmy też, że dla nas, Słowian, w ogóle nie istniało coś takiego jak święto bez śpiewu i tańca, że nasi Bogowie śpiewają i tańczą w nas i wokół nas, kiedy czcimy ich w ten sposób.




Niestety współczesna anty-kultura coraz bardziej wymazuje z nas tę naturalną skłonność do śpiewu i tańca. Któż to widział, żeby Słowianin wstydził swojego głosu lub ruchów? Przeciwdziałajmy temu, przełamujmy lęki, jeśli je w sobie czujemy.

Chętnie i z dumą mówimy o sobie, że żyjemy, że Wiara Przodków żyje. Ale te słowa kładą na nas odpowiedzialność za przekazywanie  przyszłym pokoleniom rzeczywiście żywych słowiańskich tradycji, a nie tylko marzenia o ich ożywieniu. Nie mówmy, że dawniej śpiewano – zamiast tego po prostu śpiewajmy. Nie mówmy, że tańczono – zatańczmy. 





Ożywiając obrzędy trzymajmy się istoty naszej wiary, ale bądźmy też twórczy. Nie bójmy się podejmowania prób – czasem coś nam wyjdzie, a czasem nie, zwykła to rzecz przecie.

Poniższe kolędy to właśnie takie moje próby. Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze przyjęły się w moim domu. Jeśli komuś z Was też przypadną do gustu – proszę się częstować.



Pamiętajmy, że kolędy i kolędowanie to stary słowiański zwyczaj, początkowo mocno tępiony, następnie przejęty przez chrześcijaństwo. Dawne kolędy, opiewające odradzenie się Światła i słonecznej siły przetekstowane zostały tak, by opowiadać o narodzinach Jezusa. Jednakże w większości z nich wciąż słychać śpiew słowiańskiego Ducha. Oto co mi Duch ów wyśpiewał do tych pięknych, znanych powszechnie melodii: 
 J.K.






„SŁOWIAŃSKA KOLĘDA”

Jest to w zasadzie kolęda o kolędowaniu, opisująca Godowe tradycje.
Śpiewać ją należy energicznie, głośno, z „góralskim przytupem” na melodię „Hej kolęda, kolęda”: http://www.youtube.com/watch?v=oLrw-J-LIN4

Hej w czas przesilenia
Swarożyca chwalmy,
Jedzmy, pijmy miodu,
Dziadom ognie palmy!
Wesoło śpiewajmy,
Bogom chwałę dajmy.
Hej kolęda, kolęda!

Wpuśćcie nas do izby,
Bo mróz w nosy szypie!
Gorzałką częstujcie –
W suchych gardłach chrypie!
Wesoło śpiewajmy,
Bogom chwałę dajmy.
Hej kolęda, kolęda!

Turoń kłapie, dzwoni
I na ziemię pada:
Ratować go trzeba,
Gorzałka się nada!
Wesoło śpiewajmy,
Bogom chwałę dajmy.
Hej kolęda, kolęda!

Jabłuszkiem, wstążkami
Żytko ustrojone,
Bogom hołd złożony,
Plony zapewnione!
Wesoło śpiewajmy,
Bogom chwałę dajmy.
Hej kolęda, kolęda!

Domownicy społem
Do kręgu stanęli.
I Swarożycowi
Z radością krzyknęli:
Chwała Słońcu, chwała!
Słońcu chwała, chwała!
Hej kolęda, kolęda!



„Jas się rodzi”

Jest to kolejna "przeróbka" powszechnie znanej kolędy, Myślę, że melodia od razu się Wam nasunie.


Jas się rodzi, noc truchleje,
Bodnyjak w ogniu spalony!
Ogień skwierczy, cud się dzieje,
Ruszył Słońce Nieskończony -
Świętowit, okryty chwałą,
Osławiony znów Słowami.
Słowo Słowian Moc swą miało
Moc ta znów jest między nami.

Cóż masz, niebo, nad ziemiany?
Bóg ma w pieczy dzieci swoje,
Obdarzył znowu lud kochany,
Światło zgasi trudy, znoje!
Niemało nam dał, niemało,
Wyraźmy wdzięczność Słowami!

Słowo Słowian Moc swą miało
Moc ta znów jest między nami.

Swarożyc w niebie odrodzony,
Nową siłę dziś mu dano!
Długie wieki był wzgardzony,
Lecz znów chwałę mu oddano!
Słowianie, was to spotkało
Wysławiać go znów Słowami!

Słowo Słowian Moc swą miało
Moc ta znów jest między nami.

 
Swarożycu, Boże Dziecię,
Błogosław Sławię swą miłą!
W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspieraj jej siłę swą siłą.
Dom nasz, Słowiańszczyznę całą,
Wszystkie jej wioski z miastami.

 Słowo Słowian Moc swą miało
Moc ta znów jest między nami.


„Oj maluśkie maluśkie”



Oj maluśkie maluśkie maluśkie
kiejby ta bedricka
Aboli tez jakoby jakoby
okrusek promycka

Śpiwojcie i grojcie mu,
Światełku małemu!

Oj maluśkie maluśkie maluśkie
Jaka w tobie siła
ze to stare Słonecko Słonecko
w młode odmieniła

Śpiwojcie i grojcie mu,
Światełku małemu!

Oj maluśkie maluśkie maluśkie
ty Słonko rusyłoś
zniknie z świata ciemnica ciemnica
wróci jas i miłość

Śpiwojcie i grojcie mu,
Światełku małemu!

Oj maluśkie maluśkie maluśkie
światełecko w niebie
jak to dobrze, ze znów dał, ze znów dał
Świętowit nam ciebie!

Śpiwojcie i grojcie mu,
Światełku małemu!

Wejdź maluśkie maluśkie maluśkie
wejdź do nasej chaty
w nasyk sercach zamieskoj zamieskoj
z tobą cłek bogaty!

Śpiwojcie i grojcie mu,
Światełku małemu!

 
Jerzy Przybył - "DEDUCH"

„Wesołą nowinę, bracia, słuchajcie”

Nowy tekst do znanej kolędy, napisany w grudniu 2015 z okazji przywrócenia Dziad-Ducha - Deducha na należne mu w naszej tradycji miejsce, co - w moim odczuciu - nastąpiło wraz ze stworzeniem przez Jerzego Przybyła obrazu przedstawiającego Ducha Przodków w jego dawnej roli.


1.Wesołą nowinę, bracia, słuchajcie.
Dziad-Ducha - Deducha ze mną witajcie!
Ref. Jak miła to nowina: naród, ród i rodzina,
Dawnego znowu ma ducha - Dziadów Ducha! 

2.Tak długo tułał się gdzieś zapomniany...
Miast dzwonków dzwoniły na nim kajdany...
Ref. Jak miła to nowina: naród, ród i rodzina,
Dawnego znowu ma ducha - Dziadów Ducha!

3.Dziś, dziatki, dzwoneczek zadźwięczy ładnie
Dar Ducha Deducha kominem wpadnie!
Ref. Jak miła to nowina: naród, ród i rodzina,
Dawnego znowu ma ducha - Dziadów Ducha!

4.Dziedzice Dziad-Ducha dawnych wartości
Przekażcie je dalej w nowej światłości!
Ref. Jak miła to nowina: naród, ród i rodzina,
Dawnego znowu ma ducha - Dziadów Ducha!

 




„MÓJ BOŻYCU”

Jest to nie tyle kolęda, co modlitwa – moja osobista modlitwa do Swarożyca. Idealnie pasuje ona jednak do okresu Godowego, dlatego włączam ją do repertuaru świątecznego. Oto Słońca, po długiej, coraz bardziej ciemniejącej jesieni i kilku dniach „stania” znowu zacznie przybywać. W tych radosnych okolicznościach modlitwa do Swarożyca sama wręcz ciśnie się na wargi.

Do stworzenia mojej własnej modlitwy zainspirował mnie utwór chorwackiej grupy „Svarica”. Melodia jest tak urocza, że dusza aż rwie się, by śpiewać!
Postanowiłam więc dopisać do niej własne słowa. Efektem jest poniższy tekst, a melodia – wiadomo: https://www.youtube.com/watch?v=PFSao0Y7lT0


Mój Bożycu Swarożycu
Świeć na wszystkie dzieci swoje
Na zagrody i ogrody
Mój Bożycu Swarożycu

Mój Bożycu Swarożycu
Świeć na wszystkie strony świata
Od lata hej aż do zimy
I od zimy aż do lata

Mój Bożycu Swarożycu
Świeć nam w duszy nawet w nocy
Ochraniaj od myśli czarnych
I od skrytych w cieniu mocy





„TAJNA DOBA”

To jest już całkiem autorskie "dzieło", nie przerobione z żadnej znanej melodii.
Domownicy, z nadzieją ale i z niepokojem wyczekujący pojawienia się na niebie Pierwszej Gwiazdki, śpiewają tę kolędę spokojnym, cichym, delikatnie zabarwionym lękiem głosem.
My na ten czas gasimy w domu światła, na stole zostawiając jedynie poświęconą Dziadom miodową świeczkę.
Domownicy zgromadzeni przy świątecznym stole uświadamiają sobie, że w innym, boskim wymiarze, wcale nie jest tak spokojnie i cicho, że toczy się tam prawdziwa bitwa – przesilenie… Wszak zgodne z wolą Najwyższego to, co się wydarzyło niegdyś, powtarzać się musi roku…


Ref.  Dziś w rodzinnym siedzim kręgu
tradycją tysięcy lat.
Wzejdziesz dla nas Pierwsza Gwiazdko,
czy się skończy zaraz świat?
Ach, strach…

Małe bogi Wielkobogom
wytoczyły straszny bój.
Zamęt wszędzie! Co to będzie?
Wsze stworzenie, bój się, bój!

Mnożność chcą mieć bitni młodzi,
Starszym chcą odebrać ją.
Lecz z rodzicem walka taka
Drogą do postępu złą!

Ref.  Dziś w rodzinnym siedzim kręgu
tradycją tysięcy lat.
Wzejdziesz dla nas Pierwsza Gwiazdko,
czy się skończy zaraz świat?
Ach, strach…

Przeplątowe są to gusła?
Krwi gorącej ślepy czar?
Niebo trzęsie się od walki,
Wela roi się od mar!

Chcą mieć jedni, czego drudzy
Wcale dać nie mogą im.
Już nie poznasz, już nie widzisz,
Kto w tej wojnie wiedzie prym.

Ref.  Dziś w rodzinnym siedzim kręgu
tradycją tysięcy lat.
Wzejdziesz dla nas Pierwsza Gwiazdko,
czy się skończy zaraz świat?
Ach, strach…

Tak się biją, tak się kłócą,
Taki robią straszny huk,
Że z swej Kłódzi na świat widny
Wyszedł sam Najwyższy Bóg.

Dość miał tego, co się dzieje,
Aż wzburzyła w Nim się krew.
A świat cały zniszczyć może
Taki Boga Bogów gniew!

Ref.  Dziś w rodzinnym siedzim kręgu
tradycją tysięcy lat.
Wzejdziesz dla nas Pierwsza Gwiazdko,
czy się skończy zaraz świat?
Ach, strach…

Świętowicie wypuść z Kłódzi
Bodre Światło – bożą skrę!
By jej jasność pokonała,
Mroczniejący strach i ćmę.

Poukładałeś na nowo
Bogów dziedziny i Krąg.
Czcząc co było, dziś Cię sławim
Śpiewem i wzniesieniem rąk.

Ref.  Dziś w rodzinnym siedzim kręgu
tradycją tysięcy lat.
Wzejdziesz dla nas Pierwsza Gwiazdko,
czy się skończy zaraz świat?
Ach, strach…

Czy świat wciąż jest wart istnienia? –
Z duszy się dobywa jęk.
To w nas wielki strach rozbudza
To w nas wielki budzi lęk.

Daruj młode Światło światu,
Bedrika podaruj nam.
Niech zapłonie Pierwsza Gwiazdka –
Rozświetli Ziemię – Twój chram!

Ref.  Dziś w rodzinnym siedzim kręgu
tradycją tysięcy lat.
Wzejdziesz dla nas Pierwsza Gwiazdko,
czy się skończy zaraz świat?
Ach, strach… 

* 
 Kiedy na niebie pojawi się wreszcie wyglądane z utęsknieniem światełko, na tę samą melodię, ale znacznie żywiej, donośnie i z radością, można jeszcze zaśpiewać:

Już rozbłysła Pierwsza Gwiazdka,
Już biesiady nadszedł czas!
Pokłońmy się Światłu Świata,
Pokłońmy się nisko w pas!
Już czas!!!






P.S. Kilka ładnych Godowych kolęd zebrano na stronie: http://www.bogowiepolscy.net/koledy-na-swieta.html



***

Kolęda „Jak si krásne Svarožiatko” – autor słów: Bohumer; muzyka tradycyjna:

***

 I wreszcie, na deser, przepiękne kolędy autorstwa Žiarislava. Można ich posłuchać w świątecznej audycji radia Slobodny Vysielac - audycja w archiwum pod linkiem: http://archive.slobodnyvysielac.sk/2013-12-17_16-56_rodna-cesta-17122013.mp3
 
Podaję dokładny czas trwania tych kolęd, żeby łatwo było je znaleźć:

1. „Volame Roda” – z płyty CD (0:33:45 – 0:36:53)

2.  „Pásli ovce” – na żywo (0:5500 – 0:57:00)

3. „K Zimnému Slnovratu” – na żywo (1:31:00 – 1:32:50)

4. „Volame Roda” – na żywo (1:33:00 – 1:34:10)

5. „Pieseň Zimného Slnovratu” – na żywo (1:56:00 – 1:58:15)

6. „Chvála ti za svelto” – na żywo (1:59:10 – 2:00:00)


"Chvála ti za svetlo, hrejivé Slnko, hej!"




PÁSLI OVCE
(ľudová koleda - upravil Žiarislav)
Pásli ovce pastieri
Na poľane na medzi

Tam sa im duch ukázal
A na nebo ukázal

Oni sa ho uľakli
Na kolená pokľakli

Nekľakajte tancujte
Nové Slnko vítajte

Zahrajte na fujarky
Zapískajte píšťalky

Zahrajte aj na doby
Nech sa národ prebudí

Zahrajte na gajdice
Zatancujte divice

Zatancujte aj deti
nech sa nám duch poteší

Pásli ovce valasi
Na tom našom salaši

*

K Zimnému SLNOVRATU
 (slnovratová pieseň - Žiarislav, stať z vedomeckého časníka 2005)
Na Dušičky sláviš
živý kolovrat,
a od predkov tráviš
hrady múdrych rád

Na Roda, na –Deda,
Deda – deducha,
obdarí i dieťa
predkov predtucha.

Slnovrat sa blíži,
zrazu už je dnes,
jak by sa ľud vyžil?
v občine je ples.

Vedomec už slávi
V kruhu sviatosti,
obetiny chváli
k  veľkej radosti.

Štedrý večer spieva,
krásny voňavý,
dary rozochvieva.
Tu máš, ty, aj ty

Prajeme vám z duše
Slnka obrodu,
cesty mocné, rúče,
vám, aj národu

*

PIESEŇ ZIMNÉHO SLNOVRATU
(Žiarislav)
Pod snehom už drieme zimná zem,
ako každý rok, už toľko krát,
uprostred tej zimy, ako sen,
rozosvieti sa nám Slnovrat.

Pod snehom je tráva zmrznutá,
ani krv tak dobre neprúdi,
sila trochu drieme zvädnutá,
(no) Slnovrat ju v kráse zobudí.

Už strácajú sa jasné videnia,
keď chmáry zastierajú unavený zrak,
(no) tým ktorí sa s málom podelia,
odmení ich veľký slnovrat.

Kračúň deň je daný nakrátko
a noc sa veru hrozne dlhá zdá.
Nezlepší to žiadne pozlátko,
(hoj), prebúdza sa sila slnečná!

Chvála veľké Slnko, vráť sa, vráť,
nech netápeme v temnej mäteži,
(nech) pominú sa smútky aj časy strát,
na tej našej piesne záleží.

Nech netápeme v temnej úzkosti,
prihotovte záprah pre koňa,
pre slncového koňa vo sviatosti,
(on) temno jasnou žiarou prekoná.


Rodná cesta. Fotorelacja z obchodów Przesilenia zimowego w roku 2012:
http://www.ved.sk/RC.ZIM.SLN.12.obr.htm


niedziela, 15 grudnia 2013

Dziad-Duch poniżony / Do Braci chrześcijan



Z ciężkim sercem zabieram się za ten wpis.

Pojawią się w nim informacje bulwersujące, przy omawianiu których łatwo jest dać ponieść się emocjom.

Gwałty dokonane na Słowiańskim Duchu to temat przykry zarówno dla rodzimowiercy jak i dla chrześcijanina. Atmosfera błyskawicznie się podnosi, zaraz zaczynają się wzajemne oskarżenia i waśnie, jeden się na drugiego zamyka, poczym każdy idzie w inną stronę, przekonany o swojej racji. Wkrótce potem wszystko wraca do punktu wyjścia, który to punkt jest tak naprawdę martwym punktem…

Zarówno unikanie konfrontacji jak i konfrontacja polegająca na wzajemnym atakowaniu się działają na naszą wspólną niekorzyść.

Nie dosyć już tego?

Wszyscy jesteśmy Słowianami. Jesteśmy Braćmi i Siostrami. Przyjaciółmi, sąsiadami, obywatelami jednego państwa… Wszyscy (no prawie) klepiemy tu tę samą biedę, wszyscy wściekamy się, że władza działa w obcym interesie, wszystkich nas drażni obyczajowa zgnilizna i bezczelny fałsz w mediach i wszystkim nam chce się płakać na myśl o rozprzedawaniu ojczystej ziemi i ojczystego majątku.

Może czas już zakończyć religijne bratobójcze wojny, które osłabiają nas jako naród? Pamiętajmy, że siła tkwi w poczuciu wspólnoty – w JEDNOŚCI; nie zaś w ujednoliceniu.

Może nadeszła chwila by wyjaśnić sobie wszystko i podać sobie dłonie?

*

Niektórzy mówią, że wiara w takie pojednanie to naiwność.

Ale kiedy mój rodzony brat składał mi rok temu świąteczne życzenia:

„Ja ci życzę, siostrzyczko, błogosławieństwa mojego Boga, a ty mi życz błogosławieństwa twoich Bogów”

- było to dla mnie niczym olśnienie, przebłysk Przyszłości.

Ja wprawdzie używam określenia: moja lub twoja, taka czy inna duchowa droga, a nie: twój czy mój, taki czy inny Bóg, jednak w tych świątecznych życzeniach zawiera się coś, o co warto się starać na wielką skalę całej wspólnoty/rodziny narodowej i na jeszcze większą skalę wszystkich narodów słowiańskich: prawdziwe piękno braterskiej miłości i poczucie silnych rodzinnych więzi. 





Zanim więc przejdę dalej, by omówić jedną z wciąż niezagojonych ran, chcę, żebyśmy na chwilę skoncentrowali się na tym, co nas łączy, co nas jednoczy. Żebyśmy spojrzeli na siebie jak brat na brata.


Patrzmy więc. Oto występ Nikołaja Jemielina. Na widowni rodzimowiercy oraz prawosławni chrześcijanie. I na scenie rodzimowiercy oraz prawosławni. Razem. POŁĄCZENI DUMĄ ZE SWEGO POCHODZENIA, ZE SWOJEJ KULTURY. Włączcie sobie ten koncert w 45 minucie a „niemożliwe” i „naiwne” okaże się jednak możliwym:



***


Kiedy spotykam się z moją mamą – katoliczką, nie oskarżam jej o wszystkie możliwe złe czyny Kościoła Katolickiego popełnione od początku jego istnienia, tylko dlatego że wyznaje ona wiarę Jezusową. Większość tych oskarżeń nie ma do mamy żadnego odniesienia, bo to normalny dobry człowiek, a o wielu złoczynach autorstwa KK nie ma ona nawet najbledszego pojęcia.

Walczymy z kłamstwami, naginaniem faktów, indoktrynacją oraz fałszowaniem dziejów.
Nigdy z człowiekiem ani z tym, w co wierzy.





DRODZY BRACIA CHRZEŚCIJANIE

Pozwólcie, że wyjaśnię Wam, dlaczego musimy głośno mówić o gwałtach zadanych niegdyś naszym (wspólnym) Przodkom.
*
Pomyślcie na chwilę o stosunkach polsko-niemieckich.
Po pierwsze nikt z nas nie oskarża dzisiejszego pokolenia Niemców za zbrodnie wojenne, popełnione przez ich ojców i dziadków.
Po drugie jesteśmy pełni uznania dla dokonań Niemców w dziedzinie filozofii, literatury, muzyki czy w innych dziedzinach sztuki; lubi się ich też za piwo i oktoberfest :)
Nie godzimy się jednak na podejmowane przez niektórych z nich próby „wybielania” albo negowania popełnionych podczas wojny zbrodni. Patrzenie przez palce i nie reagowanie na takie próby prowadzi do całkowitego wypaczenia i przekłamania historii.
Kiedy słyszymy (a coraz częściej słyszymy) o „polskich obozach zagłady”, musimy się temu sprzeciwić. Co do tego nie ma chyba wątpliwości, prawda?
*
Podobnie i my – słowiańscy rodzimowiercy a więc wyznawcy wiary naszych wspólnych słowiańskich Przodków – doceniamy Was – chrześcijan jako ludzi, twórców, przyjaciół czy współobywateli. Sprzeciwiamy się jednak przekłamywaniu historii, naginaniu oraz zacieraniu niewygodnych faktów przez osoby, które czynią to świadomie, chcąc utrzymać swoje jednowładztwo nad Rządami Dusz oraz przez osoby robiące to nieświadomie na przykład poprzez powtarzanie zasłyszanych/wdrukowanych kłamstw i półprawd. Naszym obowiązkiem – zarówno wobec Przodków naszych jak też wobec potomków – jest docieranie do Prawdy i ujawnianie jej światu.

Zwracam się do Was z prośbą, byście w sposób obiektywny podeszli do tej naszej pracy. Również i Wy jesteście Słowianami, jesteście dziećmi tej pięknej słowiańskiej ziemi i potomkami żyjących na niej przez długie tysiąclecia „pogan”. Z dumą mówicie o swoim słowiańskim honorze i uporze, o swojej słowiańskiej niezłomności, pomysłowości, gościnności i waleczności, a zmysły Wasze każą Wam widzieć jako najpiękniejsze kobiety na świecie właśnie Słowianki. Nie jest naszym zamiarem odwodzić Was od chrześcijańskiej wiary. Chcemy jedynie zwrócić Wasze oczy na Słowianina, którym jesteście z krwi i kości a także z ducha.

Kiedy mówimy głośno o słowiańskim („pogańskim”) rodowodzie kultywowanych do dziś (choć w nieco zmienionej formie) tradycji i świąt, nie robimy tego po to, żeby Wam dokuczyć. Cieszymy się, że tradycje te zostały włączone do obrzędów chrześcijańskich, bo wiele z nich dzięki temu przetrwało trudne dla rodzimej duchowości czasy. Wy natomiast możecie się dzięki temu cieszyć „regionalnym zabarwieniem” Waszej wiary.

Część z Was zamyka na to jednak swoje oczy i uszy, nie chce wiedzieć, nie chce o niczym pamiętać. Niektórym łatwiej jest wyrzec się lwiej części swojej tożsamości i dumy ze swojego pochodzenia. Pamiętajcie jednak, że na takich „czystych kartach” łatwiej jest obcym i wrogom zapisywać swoje treści. Często narzekacie na „zgniliznę" idącą do nas z tej czy innej strony. A co, jeżeli zgnilizna ta atakuje właśnie takie puste, niezapisane karty?
*
Rozumiem, że konfrontacja z faktami, jakie znajdziecie na przykład poniżej w tym wpisie, może być dla Was nieprzyjemna. Postarajcie się jednak zauważyć, że nie atakujemy i nie krytykujemy ani Was ani Waszej wiary, a jedynie zdarzenia jakie miały miejsce i ubolewamy nad konsekwencjami tych zdarzeń.
*
Dzisiaj, niemalże w przededniu grudniowych świąt, które obchodzić będziemy w tym samym czasie, ja, Słowianka, podaję Wam dłoń i nazywam Was Braćmi.
*
Za chwilę napiszę tu o przedchrześcijańskim zwyczaju kolędowania, początkowo przez chrześcijaństwo zakazywanym, a następnie przekształconym do znanej Wam dzisiaj formy.

Tak, upomnę się tym samym o swoje. Ale nie będę żądać, żebyście „zwrócili cudzą własność”, a jedynie, żebyście zwrócili uwagę, jak wiele jest w Was dawnego Słowianina. Poczujcie się z tego powodu DUMNI. Jesteście chrześcijanami, ale jesteście też Słowianami. I nie żadnymi tam „sclavinami-niewolnikami” jak chciałaby tego upadająca pangermańska „nauka”, ale Suo-Wianami – Dziećmi Słońca i Słowianami – Słowo Znającymi.


***


O postaci Deducha, (Dziad-Ducha czyli Ducha Dziadów, Ducha Przodków) pisałam tutaj: http://przypiecek.blogspot.com/2013/12/0612.html

Dzisiaj będziemy kontynuować ten wątek. Tym razem zapomnijcie jednak o roznoszonych przez niego łakociach i związanych z tym przyjemnych okolicznościach.

Przeniesiemy się w czasy, kiedy ta symboliczna postać – żywy symbol naszych Przodków a więc i symbol słowiańskiego dziedzictwa w każdym z nas – został poniżony; poniżony w najperfidniejszy z możliwych sposobów...





Czy poniżając Deducha złamano przysłowiowego słowiańskiego ducha? Myślę, że w dużej mierze tak się właśnie stało.


Pamiętajmy, że kult Przyrody i kult Przodków to dwa podstawowe filary rodzimej duchowości Słowian. Jak ważny był i na czym polegał słowiański kult Dziadów można przeczytać tu, na Przypiecku, we wpisie „Dziady – Święto Przodków” pod linkiem: http://przypiecek.blogspot.com/2013/10/dziady-swieto-przodkow.html Po lekturze tego wpisu stanie się dla każdego jasne, jakie skutki miało fizyczne wręcz poniżenie Dziad-Ducha - Deducha - zmuszenie go kopniakami do uklęknięcia, ukorzenia się przed nowym bogiem – Jezusem.


Zdajmy sobie sprawę ze znaczenia i konsekwencji tego, co się wydarzyło.

Wiele się mówi o podobnych sytuacjach, kiedy to ucierpiały symboliczne przedstawienia Bogów: kiedy były palone, zatapiane, siekane w drzazgi lub przyciosywane tak, żeby przedstawiały zupełnie inną postać. Jednakże konsekwencje poniżenia Deducha są szczególnie tragiczne: 

1)      Poniżony został Deduch, który symbolizował Ducha Przodków;

2)     Duch Przodków to tak naprawdę cały kolektyw Przodków w obrębie danego rodu – rodziny. Dawniej Słowianie czcili swoich Przodków i utrzymywali z nimi nieustającą łączność; rozwijali i uszlachetniali ich dziedzictwo w sobie.

3)      Zbezczeszczenie (pozbawienie czci) Deducha zerwało więc tę więź, tę łączność.

4)  Odtąd stopniowo stawaliśmy się pozbawionymi tożsamości sierotami, samotnie i na ślepo błądzącymi po krętych drogach życia. Z jednej strony zatraciliśmy umiejętność znajdowania wsparcia i pomocy u Przodków, z drugiej świadomego uszlachetniania w sobie ich dziedzictwa.

W audycji z dn. 10.12.2013 na pytanie, czy wprowadzanie chrześcijaństwa mogło obyć się bez poniżania rodzimej wiary etnicznych mieszkańców, Žiarislav wyraził opinię, że zgodnie z nauką Jezusa, nie tylko mogło, ale wręcz powinno być pozbawione takich działań. 

W zasadzie można by więc powiedzieć, że ta nieprawość przyniosła szkodę obu duchowym drogom.

***

Wystarczy już tych moich komentarzy. Oddaję głos Žiarislavowi.


Ozembuchy



Žiarislav, 07.12.2010.


CO MAJĄ ZE SOBĄ WSPÓLNEGO NIEDŹWIEDŹ, „STARY”, MIKOŁAJ, SANTA CLAUS, ROD I GRICO?

DEDUCH – TAJEMNICZA POSTAĆ W (PRZED)GODOWYCH OBYCZAJACH



W oficjalnych kalendarzach widzimy teraz święto zwane „Mikołajkami”. W naszym kalendarzu pod tą samą datą mamy „Deducha”.

Deduch – czyli Duch Dziada

Któż to taki?
Starzec? Tak, jest stary. Mamy jeszcze jakiegoś innego starego? W mitologii?
Mamy go w Godowej kolędzie.

Są czterej pasterze (valasi), strażnicy czterech stron, a jeden chodzi stary. Tańczą oni Taniec Słońca, z każdej strony jeden z nich. Krzyżują z sobą trzymane w rękach ozembuchy  i na podobieństwo swargi albo swastyki kręcą się w prawą stronę, śpiewając obrzędową pieśń.

Czy to Rod, czy nie Rod?

No, jest to Stary, bo też go nazywają „Stary”, a w czasach pogardy dla duchowości Przodków, wyzywano go nawet od „Starego psa”. Kopniakami zmuszają go, żeby się pokłonił nowemu bóstwu – Jezusowi. Poniżają go, ale on może jeszcze robić sobie z tego żarty. W wierszach. Z kościoła, z księży, ze wszystkich spraw związanych z cerkwią. Widać konflikt dwóch kultur w tej bożonarodzeniowej grze. Występuje tam Stary, umalowany na czarno. Albo cały pokryty jest włosem, albo twarz ma uczernioną i owłosione ciało – ma na sobie owczy kożuch. Jest więc zarośnięty, tak jak zarośnięci bywali starzy żercy, starzy wieduni – ci już się nie golili, cali byli zarośnięci. Na Morawach nazywa się on „dziadem”; wkrótce przemianowano go na „żyda”. Bo zawsze znalazło się jakieś obraźliwe miano. U nas jeszcze niekiedy spotykamy się z nazwą „grico” – nazwa „grico” związana jest ze słowem „igric” a więc osobą pełniącą obrzędy. „Igric” jest jednym z najstarszych słów, związanych z rodzimym obrzędowym spektaklem. Słowo to, znane z rejonu Uhorska, słowo pochodzenia słowiańskiego, wiąże się z igrami, z tym, że należy pamiętać, że igry były dawniej częścią duchowych obrzędów. Później słowo „grać” przeniosło się na sposób wywoływania dźwięków za pomocą instrumentów muzycznych.




Z prac Milki Horvathovej i innych etnografów i etnologów dowiadujemy się, że Deduch chadzał po niektórych słowackich wsiach niekiedy jeszcze w XX wieku. Aż do wtedy obchodom towarzyszył nasz Dziad. Czasami również niedźwiedź – Duch Przodków wcielony w niedźwiedzia. Tak więc Mikołaj zawędrował w niektóre miejsca dopiero w XX wieku, a Santa Claus dopiero pod jego koniec.

Także jest to Duch Przodków.

Jaka jest jego rola?

„A słuchasz rodziców?”

„Słuchasz” – kiedyś nie oznaczało: „czy spełniasz ich rozkazy”, znaczyło: „czy się wsłuchujesz”, czyli czy słuchasz, co mówi ten drugi. I to jest właśnie posłuszny człowiek – czyli nie taki, który miele w kółko swoje, ale taki, który słucha tego, co mówi ktoś inny. 
„Słuchasz swoich rodziców? Bo jak nie, to nic nie dostaniesz… Wtedy przyjdzie Stary i usmaruje cię na czarno. Lecz jeśli słuchasz, da ci w nagrodę jakiś mały podarek.” 
Duchy Przodków karzą lub nagradzają według takich właśnie reguł. Jak masz, dajmy na to, nieporządek w warsztacie, przyśni ci się zagniewany dziadek. Musisz więc zrobić porządek, żeby duch był spokojny – żeby wszystko było w porządku.

Widzimy więc, że Mikołaj ma te same cechy jak Stary z Godowej kolędy.
Wraz z nim zbliża się zimowe Przesilenie.
Zanim do niego dojdzie przyjdą jeszcze kapłanki oczyścić – okadzić dom. Przyjdą w białych szatach, z ukrytą/zamaskowaną twarzą, rozdmuchają dym na cztery strony, kierując go ptasim skrzydłem w prawą stronę; nakreślą perunowe krzyże (skośne iksy) na kominie, który jest związany z duchowością Przodków. [Skośne iksy, czyli dwie krzyżujące się kreski (siły). Ochrona od złych mocy – perunowe krzyże nie przepuszczały ich. – J.K. źródło: audycja Rodna Cesta, radio Slobony Vysielac 10.12.2013] Dziś obrzęd ten kojarzony jest z postacią ślepej świętej Łucji.



(Fragment filmu "Vianocne oplatky" o bożonarodzeniowych zwyczajach na Słowacji)




Według Rusów Mikołaj wchodził do domu przez komin. Oczywiście komin jest związany z kultem Przodków. Więc którędy indziej miałby wejść? 

To prawda, że dla każdego rodzimego święta znalazła się w końcu odpowiednia chrześcijańska legenda. Nie znaczy to bynajmniej, że biskup Mikołaj w szlachetnym geście nie mógł rozdać swojego majątku. Jednak rzeczywiste korzenie tego święta/obrzędu są o wiele starsze.

piątek, 6 grudnia 2013

Mikołaj, czyli kto?



06.XII
Kto nam przynosi prezenty?



Nie ma co ukrywać – jest z tym pewien kłopot. Większość z nas, kiedy byliśmy dziećmi, uczono zapewne, że prezenty przynosi Mikołaj. Choć tu i ówdzie pojawiała się konkurencja w postaci Dziadka Mroza.

Obaj brodacze konkurowali ze sobą w naszej tradycji na tyle długo, żeby zrobił się z tego niezły świąteczny bigos. Jednym z ciekawszych aspektów tej rywalizacji jest uwiedzenie przez chrześcijańskiego (no, powiedzmy, że chrześcijańskiego, bo jest to raczej złożona kulturowo postać) świętego towarzyszącej słowiańskiemu Mrozowi Śnieżynki. Sama ze swego dzieciństwa pamiętam szkolne świąteczne apele, gdzie ta dwójka właśnie – chrześcijański święty Mikołaj i słowiańska Śnieżynka jako jego pomocnica razem rozdawali dzieciom torebki ze smakołykami.

Dziadek Mróz jest od Mikołaja znacznie starszy, jest też postacią z naszej rodzimej słowiańskiej mitologii, dlatego my, rodzimowiercy, wracamy do niego bardzo chętnie i to jemu powierzamy obdarowywanie naszych bliskich prezentami.

Warto sobie jednak uzmysłowić, że nie on jeden przynosił podarki słowiańskim dzieciom. W zależności od regionu Słowiańszczyzny natrafiamy na różne trudniące się tym postaci.

Piękna, ale zarazem i problematyczna jest ta różnorodność. Skąd właściwie się wzięła?

W sposób metaforyczny problem ten opisał Czesław Białczyński. Naszą przebogatą mitologię porównał on do wielkiego dzbana, który dawno temu został rozbity. Odłamki rozsypały się po całej Słowiańszczyźnie. Różne słowiańskie plemiona pielęgnowały każde swój odłamek. Z czasem jednak zaczęto fragmenty uważać za całość. Stąd właśnie wszystkie te różnice między nami. I choć nie są to bynajmniej różnice, które mogłyby braci Słowian poróżnić, czasem – kiedy zapomnimy o dawnej spójnej Całości – mogą one nas dziwić, mogą sprawić, że poczujemy się w tym wszystkim nieco zagubieni.

Z moich obserwacji wynika, że różnice dotyczą nie tylko świąt czy panteonu bogów lub pomniejszych boskich i półboskich bytów (jeden naród na przykład wywyższa jednego z nich, inny drugiego, a trzeci zdaje się w ogóle takiego bytu nie znać [czyt.: nie przechował pamięci o nim]). Różnice bardzo często dotyczą też aspektu danego święta czy postaci boga. Weźmy tutaj bardzo prosty przykład świąt przesilenia i równonocy. Porównując już same nazwy w języku polskim i słowackim można dojść do wniosku, że odnoszą się one do czegoś nieco innego. Nasza równonoc to po słowacku rovnodennost czyli „równodzień”. A więc jest to jakby drugi biegun, druga strona tego samego medalu. Jeszcze ciekawiej jest z przesileniami. Nasza polska nazwa nawiązuje do momentu astronomicznego. Natomiast nazwa słowacka – „slnovrat” czyli słońcewrota – to jakby skrócony opis obrzędu podczas święta przesilenia (rozpala się najpierw cztery watry, będące symbolicznymi bramami/wrotami słońca, a następnie watrę środkową, w punkcie przecięcia się linii, wyznaczonych przez cztery pozostałe). 

Szósty grudnia to kolejny przykład takiej różnicy w kładzeniu nacisku na dany aspekt wydarzenia/święta: jednych nawiedza tego dnia Dziadek Mróz, raczej sroga postać - sroga jak sam mróz (widzimy tu aspekt klimatyczny; nie dziwi więc, że Dziadek Mróz odwiedza Rosjan); natomiast do innych przychodzi tego dnia, niemal jak z wizytą do rodziny, Dziad - "Deduch" (aspekt rodowy).

Opcja słowacka czyli…
Dziad


Słowacy, w znacznie większym stopniu niż my, przechowali pamięć o Duchu Przodków (Duch Przodków to jakby cały kolektyw naszych rodowych Przodków, reprezentowany symbolicznie przez jednego Ducha. Czasem dzielony na męską i żeńską postać). Rzeźbione figurki Dziadów i Bab są na terenie Słowacji bardzo częstymi znaleziskami. W każdej słowackiej chacie był dla nich przeznaczony specjalny kąt, najczęściej naprzeciwko pieca. Figurki te brały udział w uroczystościach rodzinnych – powitaniach nowego członka rodu, zaślubinach itp. Nie dziwi więc, że szóstego grudnia słowackim dzieciom prezenty przynosi właśnie Dziad czyli Duch Przodków.

Poniżej tłumaczenie artykułu Žiarislava, dotyczące postaci tego dar-czyńcy:


SVIATOK MIKULÁŠA JE PôVODNE SVIATKOM DEDUCHA
(„Mikołajki” to tak naprawdę rodzime święto Dziada – Ducha Przodków)


[Zostawiłam oryginalny słowacki tytuł artykułu, chcąc zwrócić uwagę Czytelnika na podobieństwo nazwy słowackiego Dziada czyli Ducha Przodków – „DEDUCHA” do zachowanego u nas diducha czyli snopka żyta, ustrajanego na Szczodre Gody (słowiański „przodek” choinki) – J.K.]



Žiarislav:


Niektórzy płaczą, że amerykański Santa Claus wypiera dziś „naszego” świętego Mikołaja. Lecz prawda jest taka, że to rzymski Mikołaj wyparł naszego Dziada. Do niektórych wiosek i osad Mikołaj dotarł dopiero z początkiem tudzież w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Aż do tego czasu nie praktykowano tam obchodów z Mikołajem [obchodów rozumianych dosłownie jako obchodzenie wsi z kimś przebranym za Mikołaja – J.K.], praktykowano za to coś innego – jednym ze świętych obrzędów poprzedzających Przesilenie zimowe były obchody z Dziadem (albo z niedźwiedziem).

Święty Dziad wyobrażał Ducha Przodków – Ducha Rodu. Czciły go wszystkie rodziny i rody w czasach swobody duchowości Przodków, jak również i później, kiedy zostaliśmy owej wolności pozbawieni. Wiemy, że Kościół, zakazując rodzimych świąt, zastępował je innymi. Ducha Przodków Słowian i Słowaków zastąpić miał kult biskupa Mikołaja.

Postać Mikołaja, we wschodni Kościele przedstawianego jako łysego, ubrana została w wiele „ludomilnych” legend, których prawdziwości nie można udowodnić. Bardziej lub mniej wiarygodne jest to, co zrobić miał w roku 325 n.e. Wówczas brał on udział w Soborze Nicejskim, w którym uczestniczył także rzymski cesarz Konstantyn Wielki. Wówczas to napadł Mikołaj na aleksandryjskiego biskupa Ariusza (arianizm) i to nie tylko słownie ale również podobno i dosłownie [w oryginale artykułu czytamy „cieleśnie” – J.K.]. Przypomnijmy, że arianie byli to wcześni chrześcijanie, którzy pojawili się na terenach dzisiejszej Słowacji oraz w okolicznych krajach. Byli oni przez Kościół rzymsko-katolicki mocno uciskani. Mikołaj, którego Kościół uznaje za świętego, gorliwie zwalczał wszelkie „herezje” (w tym i arianizm) jak również wszelkie przejawy rodzimych duchowych prądów/wiar określanych jako pogańskie. Znane na terenie Słowacji obchodzenie (wsi/osady/domów) z Mikołajem i czartem to nie przypadek. Jak Mikołajowi nie starczy rózgi, to i czart jest dobry, żeby ukarać „pogaństwo” i „herezje”…

Kiedy Mikołaj rozdawał będzie cukierki, przypomnijcie sobie o cierpieniach zaznawanych u dentysty. Gdyby zastąpił go jego poprzednik – mądry Dziad, rozdawałby raczej zdrowsze łakocie – orzeszki albo suszone owoce…

Obchodzenie domostw z Dziadem było naszym pradawnym zwyczajem, mającym bardzo długą tradycję.

W niektórych wioskach „Stary” czyli Dziad (sł. „ded”), mógł wcielić się podczas obrzędowego spektaklu w postać niedźwiedzia (sł. „medved”), dlatego mogły to być także obchody z niedźwiedziem. Po tym przedgodowym obrzędzie Dziad nie znika – jego postać odegra za chwilę ważną rolę w kolędowaniu – obrzędzie witania nowego Słońca. W czas Przesilenia zimowego po osadzie rozbiegali się kolędnicy (czterej strażnicy stron, a jeden z nich to właśnie Duch Przodków, nazywany „Starym”). A więc albo Rod albo Duch Przodków w postaci Dziada zwiastował w „mikołajki” zbliżające się Święto Godowe/ Przesilenie zimowe. Było to w okresie pomiędzy [dzisiejszymi] jesiennymi Dziadami a Przesileniem, w czasie, kiedy drzewa straciły już liście, dni stawały się coraz krótsze, gdy nastał czas, kiedy koniecznym stawało się ogrzewanie domów i oszczędzanie zapasów, kiedy zaczynało się więcej rozmyślać nad sprawami ducha. Właśnie wtedy – w tym czasie oczekiwania na odrodzenie (nowe narodziny) słonecznego boga – syna ognia niebieskiego, Swaroga – przychodzi i przedstawia się dzieciom postać Dziada – Przodka, który jest w nas, Ducha, z którym łączność przekazywana jest nam od Przodków, i którą my przekazujemy naszym potomkom i naśladowcom.

Dlatego właśnie to postać naszego „mikołajkowego” Dziada a nie historyczna postać biskupa Mikołaja posiada „właściwości” Ducha Przodków: odzież ma czerwoną jak ogień a do wnętrza domów dostaje się przez komin, poświęcony, podobnie jak dawniej piec, duchom Przodków. Zarośnięty (brodaty, długowłosy) niczym „Stary” z godowej kolędy, rozdaje Dziad dary. Lub karze – wszystko w zależności od tego, kto na co, z punktu widzenia Ducha Przodków, sobie zasłużył. Aby droga była dobra, do ciżmy podarek włoży.