poniedziałek, 4 stycznia 2016

Babcie to wiedziały: Styczeń i Luty




            Kiedyś, ale wcale nie aż tak dawno, dawno temu - bo jeszcze za czasów naszych babć - ubrań, kosmetyków, przedmiotów użytku codziennego ani żywności nie kupowało się w centrach handlowych. Większość rzeczy wytwarzano samemu. Dziś wiele osób z chęcią wróciłoby do takiego stylu życia. Ale jak to zrobić? Brakuje wiedzy, brakuje pomocnej dłoni, która pokazałaby co, jak, kiedy i po co. Szukam i zawsze bardzo się cieszę, kiedy znajduję jakieś źródło, lub chociażby źródełko praktycznych wskazówek. Chętnie też dzielę się wtedy takim znaleziskiem. Niniejsza seria artykułów - BABCINE RADY I PRZEPISY NA CAŁY ROK - powstała, żeby uporządkować to, co do tej pory udało mi się zgromadzić, przy czym skupiłam się przede wszystkim na tym, co konkretnie związane jest z danymi miesiącami: co wtedy zbierać, jeść, przetwarzać i jakie prace wykonywać.
            Życzę wszystkim zainteresowanym, żeby znaleźli tu też coś dla siebie!

J.K.




STYCZEŃ  I  LUTY


DOM I OGRÓD

            Wspomnienia pewnej kobiety:
            "Niech tylko nikt nie mówi, że w styczniu nie ma w ogrodzie nic do roboty!
            Jeżeli zostaliśmy obdarzeni obfitością śniegu, trzeba było pilnować, żeby pod jego ciężarem nie złamały się żadne gałęzie. Natomiast w przypadku braku lub niewielkiej ilości śniegu należało - podczas relatywnie ciepłych dni, kiedy ziemia nie jest zmarznięta - podlewać byliny. Czynność, o której się często zapomina. Trzeba też wtedy zwrócić baczenie na osłony wiecznie zielonych roślin (liście, słoma).
            Nie zawadzi też zwyczajnie przejść się po grządkach, rozejrzeć się. Ogród zimą wywołuje rozmaite pomysły: tu można by było zrobić murek, tam powiesić budkę dla ptaków, tę alejkę przesadzić, a za tamtym murkiem naciągnąć więcej drutu dla powojnika. Jeżeli zrobię to teraz, to hmm... zapadnę się w śnieg, jeżeli drabina okaże się za krótka...
            Nie mam jeszcze zimowego jaśminu!
            No i oczywiście na ten okres przypada jedna z większych ogrodniczych rozkoszy - studiowanie katalogu roślin!
            Kiedy teraz wyślemy do szkółek zamówienie na byliny, możemy być pewni, że dostaniemy to, czego chcemy.
            A tak poza tym: czy aby na pewno narzędzia ogrodnicze są w dobrym stanie? Może trzeba naostrzyć kosę? To znaczy... dać ją komuś do naostrzenia."



DLA URODY

            Uroda - jak bardzo jest dzisiaj to pojęcie przesiąknięte obrazami z telewizji i reklam z różnych czasopism.
            "Jeśli o urodę chodzi" - wspomina w swojej książce Kathrin Rüegg - "moim pierwszym, wartym wszelkich starań celem były warkocze. Były tak długie, że mogłam na nich usiąść. Męki piekielne miałam z tymi warkoczami - podczas mycia, czesania i zaplatania. Zamiast modnych dzisiaj gotowych odżywek, moja mama stosowała dwa żółtka. Jako płukanki używała ziołowej herbaty. A jako "pianki do układania włosów" - szklankę piwa wylaną na głowę. Tego to już nienawidziłam nade wszystko, bo - po pierwsze - piwo było zimne, a po drugie dlatego, że brzydził mnie jego zapach.
            Ponieważ nasze babcie dużą wagę przykładały do pięknej cery i błyszczących włosów, preparowały sobie rozmaite cudowne środki, na które przepisy zachowały się do dziś.
            Dzisiaj odkrywanie tego i wytwarzanie z owoców, warzyw i ziół własnych smarowideł i dekoktów, może stać się fascynującą przygodą, sprawiającym przyjemność hobby. Stwarza to też możliwość kreacji osobistych prezentów i wymyślania dobrze brzmiących nazw własnych. Czasem potrzeba dokupić tylko trochę składników w aptece, żeby stare przepisy odżyły na nowo.
            Na sam początek opowiem Wam moją historię przygody z rukwią wodną.
            Było to wiele lat temu - lawina śnieżna zniszczyła fragment wodociągu, prowadzący do mojego domu. Oczywiście właśnie w tym czasie moja sunia Bona urodziła młode. W pokoju dziennym zrobiliśmy im z kosza na bieliznę kojec, który wyściełałam starymi prześcieradłami.
            Nikt, kto czegoś takiego nie przeżył, nie jest w stanie sobie wyobrazić, ile wilgoci mogą wyprodukować trzy malutkie pieski. Przyszło mi prać te prześcieradła. Tylko... jak je porządnie wyprać, skoro każdy jeden garnek wody uzyskać było trzeba z roztopionego śniegu? Rozwiązanie było proste: położyć prześcieradła w rzece, dociążyć je kamienie, żeby nie odpłynęły, na drugi dzień wrócić i zabrać pranie do domu. Zastanawiało tylko jedno - jak wycisnąć prześcieradła z lodowatej wody, żeby sobie nie odmrozić rąk? Przecież nie wyciśnięte zamarzną i ważyć będą nie mniej jak ołowiane płyty.
            Sąsiadka opowiedziała mi o pewnym źródle, które biło na zboczu niedaleko rzeki. Było to miejsce, gdzie dawniej kobiety miały swoje stałe stanowisko prania, jako że woda była tam o kilka stopni cieplejsza.
            Przyjrzałam się temu źródłu i postanowiłam mimo wszystko psie prześcieradła wyprać w lodowatej rzece.
            Przy źródle odkryłam rukiew wodną - całą plantację rukwi wodnej i to w środku zimy! Każdego dnia szłam tam po porcję świeżej sałatki i wypróbowywałam ją w coraz to nowych wariacjach. Z rukwi wodnej można też zrobić coś á la szpinak albo dodatek do potraw mięsnych - kroi się ją wtedy drobno i posypuje gotową gorącą potrawę."


Płukanki do włosów

            Płukanki do włosów, szczególnie o to jej porze roku, są bardzo wskazane. Przebywanie w nagrzanych pomieszczeniach, w których powietrze jest zbyt suche oraz brak bogatych w witaminy świeżych owoców i warzyw sprawia, że stan włosów wywołuje współczucie. Spróbujcie wypróbowanych babcinych metod!


PŁUKANKA Z RUKWI WODNEJ

            Pełną garść rukwi wodnej drobno posiekać. Zalać mieszanką 1 łyżki stołowej octu owocowego i 1/2 L wody.
            Pozostawić na noc, odcedzić i użyć jako płukanki.

[Jak używa się płukanki? Polewamy nią włosy nad dużą miską, tak, aby cały płyn do niej ściekał i żeby można było użyć go znowu - zwykle spłukujemy kilka razy.]



Z BABCINEJ KUCHNI


Dzikie rośliny na talerzu

Zupka z rukwią wodną

            Do ogrzanego (ważne!) talerza do zupy wlewamy wrzący bulion, na to grzankę (biały chleb usmażony na maśle), posypujemy ją drobno posiekaną rukwią wodną, wreszcie rozbijamy surowe jajko i je także umieszczamy na grzance. Widelcem wgniatamy ją głębiej w bulion, tak, żeby białko zostało nim zatopione i się ścięło. Żółtko można oprószyć papryką. Można też zupkę posypać startym parmezanem.


Inne przepisy

Bazylejska zupa mączna (wersja bezmięsna)

100 g mąki
2 łyżki stołowe tłuszczu/masła
1 cebula, drobno pokrojona
1 Litr bulionu
100 g startego Emmentalera

        (Wariant bez sera: kromkę białego chleba pokroić w kostkę, podsmażyć na złoto na maśle, przyprawiając szczyptą wybranej przez siebie przyprawy.)
        Mąkę podsmażyć na maśle, aż ładnie zbrązowieje. Następnie dodać pokrojoną cebulę. Teraz trzeba dolać bulion. Żeby nie zrobiły się grudki, najlepiej jest przed tym zdjąć patelnię z ognia i pomalutku, małymi porcjami wlać (lejąc po  brzegu patelni) trochę zimnej wody, jednocześnie równomiernie mieszając (najlepiej trzepaczką). Teraz można bez obaw wlać bulion. Zamieszać, zagotować, pogotować jakiś czas, żeby cebula był mięciutka i ewentualnie doprawić solą i pieprzem. Ser podaje się osobno, żeby każdy mógł nim sam posypać danie. W przypadku grzanek - dajemy je do misek przed podaniem zupy na stół.
        W Bazylei w ostatki serwuje się zupę mączną jako pierwsze danie, jako drugie - ciasto cebulowe.


Ciasto cebulowe (wersja bez boczku)

10 g drożdży
1 szczypta cukru
1 łyżka stołowa letniej wody
50 g świeżego masła
100 ml mleka
500 g mąki
1/2 łyżeczki soli
500 g cebuli, pokrojonej w drobną kosteczkę
150 g usmażonych na maśle pieczarek (opcjonalnie, zamiast boczku)
Sól i pieprz
200 g śmietany
3 rozmącone jaja

ciasto:

Drożdże i cukier rozpuścić w wodzie. Masło roztopić, następnie wymieszać - najpierw z lekiem, potem z drożdżami. Mąkę i sól przesiać do miski, dodać drożdżowo-mleczno-maślaną mieszaninę; zagnieść. pozostawić w ciepłym miejscu na 1/2 godziny.

obkład:

Cebulę zeszklić na maśle pod przykrywką, tak, żeby była miękka. Doprawić solą i pieprzem, odstawić do ostudzenia. Kiedy wystygnie, dodać jaja wymieszane ze śmietaną, wymieszać.

Ciasto rozwałkować, wyłożyć nim spód i brzegi tortownicy. Ponakłuwać widelcem. Obkład rozłożyć na cieście. Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. Włożyć ciasto i piec 30-35 minut.     Podawać na gorąco.


WEŁNA - NATURALNE FARBOWANIE

(podstawowe wiadomości na temat farbowania - TUTAJ)

"Błękitne drzewo" - Modrzejec kampechiański
(Ligamum Haematoxylon campechianum)

Wełna farbowana "błękitnym drzewem". Zdjęcie: fotografia z książki: "Co babcia jeszcze wiedziała"
 składniki:

2 razy po 500 g czyli w sumie 1 kg wełny
200 g wiórków błękitnego drzewa  - albo:
100 g proszku z błękitnego drzewa (kampeszu) - do kupienia w drogerii
2 razy po 8 g dichromianu potasu (uwaga - substancja trująca!) - do kupienia w drogerii
2 razy po pełnej garści wiórków mydlanych

wywar:

            Wiórki lub proszek kampeszu moczyć przez całą noc w zimnej wodzie. Następnie powoli doprowadzić do wrzenia i 2-3 godziny gotować. Po gotowaniu odstawić do ostygnięcia. W przypadku, kiedy gotowaliśmy wiórki, trzeba wywar najpierw przecedzić przez pieluchę. Pieluchę zawiązać (później włoży się ją jeszcze do kąpieli farbującej).

kąpiel bejcująca:

            Dichromian potasu jest światłoczuły. Dlatego powinno się z nim pracować we w miarę ciemnym pomieszczeniu. Także bejcowanie i farbowanie wełny odbywać się musi w garnku przykrytym nieprzejrzystą pokrywką. Jeżeli zaraz po kąpieli bejcującej nie włożymy wełny do kąpieli farbującej, należy ją zawinąć w ciemny materiał i przechowywać bez dostępu światła.
            Bejca: 8 g dichromianu potasu rozpuścić w 1 L letniej wody. Następnie roztwór wlać do wypełnionego letnią wodą garnka. Wymieszać. Teraz wkładamy do garnka 500 g namoczonej w letniej wodzie wełny. Gotujemy pod przykryciem na maleńkim ogniu przez 1 godzinę, po czym gasimy ogień i odstawiamy (wciąż przykryty nieprzejrzystą pokrywką) garnek do ostygnięcia wody i wełny.

kąpiel farbująca:

            Zabejcowaną i ostudzoną wełnę wkładamy do kąpieli farbującej. Na małym ogniu i pod przykryciem doprowadzić do wrzenia, gotujemy na maleńkim ogniu przez 1 godzinę, od czasu do czasu odwracając wełnę. Odstawić do ostygnięcia, następnie delikatnie, ale i dokładnie wycisnąć (nie wykręcać!) nad garnkiem. Wyprać i wypłukać.
            Tej kąpieli farbującej możemy użyć powtórnie - wełna zafarbuje się wówczas na kolor srebrnoszary. Wełnę bejcujemy oczywiście wcześniej - tak samo jak wełnę do pierwszej kąpieli farbującej.



Łupinki cebuli (Allium cepa)

Wełna farbowana łupinkami cebuli. Zdjęcie: fotografia z książki: "Co babcia jeszcze wiedziała"

            Wełna farbowana łupinkami cebuli ma tak piękny kolor, że zobaczycie - zaczniecie częściej używać cebuli i jeszcze prosić będziecie znajomych, żeby odkładali dla was każdą najmniejszą łupineczkę. Na dodatek proces farbowania tymi łupinkami jest wyjątkowo prosty - środek bejcujący dodaje się bowiem w tym przypadku bezpośrednio do kąpieli bejcującej. Jedyny kłopot - to uzbieranie odpowiedniej ilości lekkich łupin.
            Ale - jest i dobra wiadomość - zaczynamy od 500 g łupinek i 500 g wełny, potem używamy jednej i tej samej kąpieli farbującej 10 do 12 razy. Otrzymujemy w ten sposób skalę barw od żółtobrązowej po cytrynowo żółtą.

składniki:

12 razy po 500 g wełny = 6 kg
500 g brązowych łupinek cebuli
12 razy po 60 g ałunu (do nabycia w drogerii)
12 razy po pełnej garści wiórków mydlanych

kąpiel farbująca:

            500 g dobrze namoczonej w letniej wodzie wełny oraz 500 g łupinek cebuli układamy warstwowo w garnku. Zalewamy letnią wodą. Wsypujemy 60 g ałunu. Na małym ogniu doprowadzamy do wrzenia, gotujemy delikatnie 1 godzinę, od czasu do czasu zmieniając pozycję motków. Następnie pozostawiamy wszystko do ostygnięcia. Delikatnie, ale dokładnie wycisnąć wełnę (nie wykręcać!) nad kąpielą. Jeżeli w motki wplątały się łupinki cebuli, należy je z nich delikatnie usunąć i z powrotem umieścić w kąpieli. Wełnę trzeba teraz wyprać w wodzie z mydłem do temperaturze ciała. Następnie płuczemy - w letniej wodzie - aż do momentu, kiedy woda będzie całkowicie klarowna.

druga i kolejne kąpiele farbujące:

            Wkładamy wełnę w pozostałą kąpiel, każdorazowo dodając 60 g ałunu. Postępujemy dokładnie tak samo jak w przypadku pierwszej kąpieli farbującej.



____________________________________________________




PRACE GOSPODARSKIE


(artykuły przeklejone ze strony: www.wir.org.pl)

Niczego nie zmieniałam i nie dodawałam w owych zaleceniach. Głównym ich źródłem jest "Kalendarz Rolników" wydany przez Duszpasterstwo Rolników, więc nie dziwcie się, że są tu wszechobecne nazwy katolickich świąt. Jeśli chodzi o zalecane prace - dotyczą one głównie dużych współczesnych gospodarstw rolnych, ale myślę, że i właściciel małego permakulturowego ogródka znajdzie tu jakieś wskazówki dla siebie.

Słowiańska rozpiska świąt jest następująca:

20-26 styczeń - świąteczny tydzień: Strzybogowie i Podagowie (Księga Tura)

02. luty - Gromnice (Perunowe Dni)
20-26 luty - świąteczny tydzień Morowie i Welesowie (Księga Tura)


Myślę, że można by było pokusić się o prześledzenie, za co odpowiedzialni są katoliccy święci, którym cześć oddawana jest w poszczególnych dniach (patrz: przysłowia) i zastanowienie się nad tym, czy i ewentualnie jakiego słowiańskiego boga mieliśmy tam pierwotnie.  


STYCZEŃ

Nie wiadomo dokładnie od czego styczeń wziął swoją nazwę. Dawniej mówiono że od styku – zetknięcia starego i nowego roku. Później sądzono, że nazwa pochodzi od tyczenia wiechami dróg zawianych śniegiem. Możliwe, że nazwa miesiąca łączy się z jakąś czynnością gospodarczą wykonywaną w tym czasie, względnie z narzędziem do tej czynności służącym. Dawniej w Nowy Rok witano się słowami Bóg cię stykaj, co oznaczało polecenie opiece Boga. Rolnicy obsypywali się owsem na znak obfitości zboża, a obchodząc domy sypano owies na wszystkie rogi stołu, aby w nowym roku całe stoły zastawione były chlebem.

W polu

Styczeń jest miesiącem odpoczynku od prac polowych. Wyjątek stanowi ciepły i mokry styczeń - wtedy to lustrujemy pola ozimin, robimy przegony i usuwamy zastoiska wody. W styczniu planujemy zasiewy jare, zwłaszcza pod kątem produkcji pasz oraz zbycia naszych produktów kontrahentom. Dobrą praktyką jest wykorzystanie okresu zimowego na czytanie fachowej literatury oraz dokształcanie się na kursach i szkoleniach.

W sadzie

Sprawdzamy stan zabezpieczenia przed falami mrozu, poprawiamy okrycia drzew, które zostały uszkodzone przez wiatr, śnieg lub gryzonie. Bielimy pnie drzew owocowych, gdyż nie dopuszcza to do ruszenia soków w ciepłe, słoneczne dni zimy - kolor biały odbija promienie słoneczne i nie dopuszcza do nagrzewania się konarów. Takie słoneczne dni są bardzo zdradliwe, bo po ciepłym dniu przychodzi mroźna noc, która może doprowadzić nawet do zamarznięcia soków, które ruszyły. Może to spowodować pękanie pni i konarów.

Warzywnik

Sprawdzamy temperaturę i wilgotność w pomieszczeniach, w których przechowywane są warzywa. Planujemy prace na nadchodzący sezon. Wczesne zaplanowanie upraw umożliwi racjonalne wykorzystanie ziemi, zgodne z wymaganiami i zasadami sąsiedztwa roślin. Przeglądamy oferty nasienne, wybieramy odmiany wczesne, plenne, odporne lub tolerancyjne na groźne choroby, przez co częściowo wyeliminujemy stosowanie ochrony.

Zalecenia przy uprawach metodami ekologicznymi

Styczeń to miesiąc, który przeznaczamy na dokształcanie i czytanie fachowej literatury. W rolnictwie ekologicznym możemy stosować nawozy organiczne i mineralne kopaniny, jak:
  • nawozy organiczne: obornik, gnojówka, kompost, nawozy zielone, resztki pożniwne;
  • nawozy mineralne: wapno dolomitowe, kredy pojeziorne, wszystkie kopaliny wapienne, mączkę bazaltową, mączkę fosforytową, supertomasynę, kainit i in. naturalne.

Charakterystyka chowu zwierząt metodami ekologicznymi:
  • nie można chować zwierząt na rusztach, krótkiej uwięzi i w klatkach,
  • zwierzęta powinny korzystać z wybiegów i stać na ściółce,
  • antybiotyki wolno podawać w nagłych wypadkach, grożących śmiercią lub kalectwem,
  • nie wolno dodawać antybiotyków i hormonów do pasz,
  • dodanie nowego antybiotyku do pasz powoduje, że hamuje on rozwój drobnoustrojów w oborniku i glebie,
  • pasze powinny pochodzić z gospodarstw ekologicznych, a z konwencjonalnych można dać nie więcej niż 10% (przy tuczu 20%).

W chlewni i oborze

Dbamy o zwierzęta. Paszę zadajemy wg zbilansowanych dawek, stosownie do wieku i produkcyjności. Zapewniamy dobry mikroklimat w budynkach inwentarskich. Zwierzęta nie znoszą wilgoci i źle się czują w przeciągach. Bydło i trzoda powinny mieć suche, wygodne i ciepłe legowiska, najlepiej wyścielone świeżą słomą. Bydło wypuszczamy na okólniki, ponieważ ruch i dobre żywienie dają zdrowie i płodność. Bilansujemy też stan pasz. Jeśli jest ich za mało, dokupujemy z zewnątrz lub odsprzedajemy część inwentarza. Wykonujemy prace pielęgnacyjne przy zwierzętach, np.: korekta racic. Zima to sezon wykotów owiec. W styczniu również rozpoczyna się sezon lęgowy ptactwa domowego.

W zagrodzie

W warsztacie prowadzimy przeglądy i naprawy ciągników, przyczep, maszyn i urządzeń rolniczych. Kończymy rozpoczęte wcześniej prace w obejściu oraz prace konserwacyjne budynków i instalacji. Przeglądamy poradniki, prasę rolniczą i katalogi z nasionami, materiałami i sprzętem rolniczym, śledzimy nowości pojawiające się na rynku. Zima to też dobry okres na poszerzenie swojej wiedzy – bierzemy zatem udział w szkoleniach organizowanych przez izby rolnicze i ośrodki doradztwa rolniczego.

W pasiece

W styczniu panują zazwyczaj niskie temperatury. Zimującym rodzinom pszczelim zapewniamy spokój, gdyż jakiekolwiek niepokojenie pszczół w tym okresie jest szczególnie szkodliwe. W pracowni pasiecznej remontujemy sprzęt i czyścimy ramki.

W lesie

Styczeń jest jednym z najchłodniejszych miesięcy w roku. W lesie spotykamy wówczas tylko nieliczne zwierzęta. Wśród drzew rozlega się kucie dzięciołów. Na zasypanych śniegiem leśnych duktach można zauważyć ślady saren, jeleni i dzików. Niektóre ssaki, zapadające w sen zimowy, jak borsuki, budzą się w styczniu, aby nieco się pożywić i napoić.
Zimę zwykło się nazywać porą leśnych żniw - w tym czasie odbywa się wyrąb i wywóz drzew z lasu. W młodszych lasach wykonujemy cięcia pielęgnacyjne. W kilkuletnich uprawach leśnych polegają one na usuwaniu drzewek zamarłych, chorych i o nadmiernie rozrośniętych konarach. Rozrzedza się również przegęszczone fragmenty upraw powstałych z nasion rosnących w pobliżu drzew. Cięcia takie nazywane są czyszczeniami. Powtarzamy je, zależnie od potrzeb, co kilka lat.

W drzewostanach starszych, od 30 lat, prowadzi się cięcia o nieco innym charakterze. Są to tzw. trzebieże, których celem jest stworzenie jak najlepszych warunków wzrostu wybranym drzewom, zwanym dorodnymi lub przyszłościowymi. Część z nich pozostanie w drzewostanie do momentu jego całkowitego wyrębu.

Trzebież wpływa korzystnie na odporność drzewostanu na szkody od wiatru i śniegu. Czynniki te łamią, przede wszystkim, drzewa rosnące w przegęszczonym lesie. W tych warunkach są one wyjątkowo smukłe, przy stosunkowo niewielkiej grubości. To sprawia, że ich pnie są bardziej podatne na złamania niż mniej smukłe pnie drzew wyrosłych w mniejszych zagęszczeniach. 

Przysłowia na Nowy Rok:

Gdy Nowy Rok w progi, to stary rok w nogi.
Minął wspaniały bal sylwestrowy, Nowy Rok budzi się z bólem głowy.
Jaki Nowy Rok, taki cały rok.
Nowy Rok pogodny, cały roczek urodny.
Nowy Rok zapowiada, jaka pogoda w sierpniu przypada.
Noworoczna pogoda słońcu w lecie sił doda.
Miesiąc styczeń – czas do życzeń.
Gdy Nowy Rok mglisty – zjedzą kapustę glisty.
Gdy w Nowy Rok skwar i upał, baran wilka będzie chrupał.
Gdy w Nowy Rok pluta, ze żniwem też będzie pokuta.
Co Nowy Rok nakaże, to wrzesień pokaże.
Jak Nowy Rok jasny i chłodny – cały roczek pogodny i płodny.
Na Nowy Rok pogoda, będzie w polu uroda.
Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok. 

Przysłowia na styczeń:

W święto Trzech Króli (6), każdy się do pieca tuli.
Agnieszka (21) łaskawa, puszcza skowronka z rękawa.
Po św. Agnieszce, napije się wół na ścieżce.
Gdy przyjdzie św. Agnieszka, przebije lód ogonem pliszka.
Gdy św. Wincenty (22) nie chodzi w futrze, chodzić będzie w koszuli.
Gdy na św. Paweł (25) kropi, radujcie się chłopi.
Gdy w styczniu środek i koniec pogodny, rok będzie dobry i dorodny.
Jak styczeń zachlapany, to lipiec zapłakany, a kiedy w styczniu lato, w lecie zima za to.
Gdy trawa w styczniu nie zmarznie, to się w sierpniu spali.
Kiedy w styczniu mróz panuje, tedy rolnik wykrzykuje.
Kiedy styczeń najostrzejszy, tedy roczek najpłodniejszy.
Styczeń mrozem trzeszczeć musi, tedy plon gbura zadusi.
Mało śniegu i wiele deszczu w styczniu na roli, rolnika tak samo jak ogrodnika boli.
Styczeń mrozi, lipiec skwarem grozi.
W styczniu może każdy zrozumieć, co za rok będzie, bo gdy pogodny początek, środek i koniec tego miesiąca będzie, tedy i rok dobry będzie.
W styczniu burze i grzmoty – w lato mało roboty.
Kiedy styczeń mokry trzyma, zwykle bywa długa zima.
Styczeń, styczeń, wszystko studzi – rośliny, zwierzęta i ludzi.
Styczeń mokry truje płody, wina próżne będą kłody.
Styczeń łagodny – letni czas płodny.
Czego styczeń nie może, luty pomoże.
Gdy styczeń zamglony, marzec zaśnieżony.





LUTY

W tym miesiącu tradycyjnie obchodzi się ważne święto Maryjne – Matki Bożej Gromnicznej. Luty, to czas końca karnawału (Tłusty Czwartek, Podkoziołek) i rozpoczęcia Wielkiego Postu. Jest to też najkrótszy miesiąc w roku kalendarzowym. 

W polu

W lutym planujemy zasiewy wiosenne, dokonujemy oceny wartości własnego materiału siewnego, doczyszczamy go, nastawiamy próby na ocenę siły kiełkowania.
W poprawnie ułożonym płodozmianie nie może zabraknąć grubonasiennych roślin strączkowych. Ich udział w strukturze zasiewów gwarantuje poprawę struktury gleby i jej właściwości fitosanitarne. Nie bez znaczenia jest również ochrona środowiska, a więc zmniejszenie nawożenia mineralnego, a równocześnie wzbogacenie gleby w azot symbiotyczny. Możliwości wyboru gatunków do uprawy roślin strączkowych są duże i w zależności od rodzaju gleb występujących w gospodarstwie na najsłabsze wysiewamy łubiny żółte, na nieco lepsze łubiny wąskolistne, na średnie i dobre łubiny białe i mieszanki strączkowe –zbożowe, a na gleby dobre i bardzo dobre grochy.

Na miesiąc przed planowanym siewem nasiona powinny być sprawdzone pod względem siły kiełkowania. W tym celu odliczamy 100 nasion, układamy na talerzu wymoszczonym watą lub ligniną i zwilżamy systematycznie wodą. Liczba nasion, które wydadzą zdrowe kiełki, oznacza siłę kiełkowania w procentach. W przypadku złych wyników musimy zaplanować zakup kwalifikowanego materiału siewnego lub wymienić na dobry u sąsiada – jeśli ma taki. Nasiona powinny być doczyszczone i zaprawione dostępnymi zaprawami – zgodnie z etykietami ich stosowania. Może to być zaprawianie na sucho lub mokro.

Rzepak jest rośliną, którą zajmujemy się po zimie jako pierwszą, co wynika z konieczności najwcześniejszego zasilenia azotem tej właśnie rośliny. Aby jednak nawożenie to było w pełni zasadne, należy dokonać oceny strat roślin po zimie. W tym celu trzeba wybrać losowo w kilku miejscach kwadraty o boku 1 m. Jeśli stwierdzimy, że średnia ilość roślin żywych i zdrowych wynosi:
  • 50 na 1 m2 – oznacza to bardzo dobre przezimowanie,
  • 40 na 1 m2 – oznacza dobre przezimowanie,
  • 25–35 na 1 m2 roślin żywych i są one uszkodzone – można nie zaorywać plantacji pod warunkiem, że rośliny są dobrze rozrośnięte i równomiernie rozmieszczone na polu. Z takiego pola będzie jednak niższy plon,
  • do 20 roślin żywych na 1m2, a na polu są łysiny po wymarzniętym rzepaku – plantacja nadaje się do zaorania.
Na plantacjach, które przezimowały, należy jak najszybciej wykonać nawożenie azotem. Rzepak wymaga bardzo wysokiego nawożenia – minimum 60 kg N na każdą tonę spodziewanego plonu.
Wiosenne nawożenie azotem rzepaku należy stosować w dwóch dawkach:
  • pierwsza w momencie ruszania wegetacji (2/3 pełnej dawki) w formie saletry amonowej lub innej saletry np. wapniowej (mocznik nie nadaje się do pierwszego nawożenia),
  • druga dawka azotu stosowana być powinna w 10-14 dni po pierwszej – przed początkiem pakowania (1/3 pełnego nawożenia) w formie saletry lub mocznika.
W sadzie

Z drzew zbieramy oprzędy z gąsienicami, usuwamy złoża zimujących jaj i zmumifikowane owoce. Rozpoczynamy cięcie drzew owocujących – najpierw jabłonie, następnie grusze i śliwy. W pomieszczeniach przechowywania owoców utrzymujemy temperaturę 0-4°C i wilgotność względną powietrza 85–95%.

Nadal aktualne jest zabezpieczanie grubych pni i rozwidleń konarów drzew owocowych przed szkodami mrozowymi przez dokładne bielenie pni.
W drugiej połowie lutego po przejściu silnych mrozów w suche i cieplejsze dni można przystąpić do prześwietlania drzew i krzewów owocowych.

Celem cięcia porzeczek i agrestu jest utrzymanie na krzewach optymalnej liczby pędów obficie owocujących. Aby to osiągnąć, usuwa się pędy zasychające, chore lub uszkodzone, "pokładające się" i stare, zagęszczające środek krzewu. Dostęp światła do wszystkich pędów w krzewie jest koniecznym warunkiem uzyskania dorodnych, smacznych owoców. Porzeczki czarne tworzą pąki kwiatowe głównie na pędach jednorocznych, nie należy więc tych pędów skracać. Porzeczki czerwone i białe owocują głównie na krótkopędach i dlatego pozostawione nowe pędy jednoroczne skraca się na wysokości 40–50 cm celem spowodowania rozkrzewiania.

Krzewy owocowe posadzone jesienią lub wiosną należy przyciąć bardzo krótko nad 2-3 pąkiem od powierzchni ziemi. Z pozostawionych pąków oraz z szyjki korzeniowej w pierwszym roku wyrośnie 9-15 silnych pędów jednorocznych, stanowiących szkielet krzewu w następnych latach. 

Warzywnik

Luty jest okresem rozpoczęcia produkcji rozsad warzyw do produkcji w polu – kapusty, kalafiorów, kalarepy, sałaty, selerów, porów. W tym celu zabezpieczamy ziemię, pojemniki, włókninę lub folię perforowaną. Osłony z włókniny lub folii perforowanej przyspieszają ogrzanie się ziemi, nasiona kiełkują szybciej i wschody są wyrównane, warunki wzrostu są lepsze i w sumie następuje wcześniejszy zbiór.

W przeciętnych warunkach czas produkcji rozsady poszczególnych gatunków warzyw wynosi: kapustne 6-8 tygodni, pomidory 10-11 tygodni, ogórki 4-5 tygodni, sałata 5-6 tygodni, selery 10-12 tygodni.

W tunelach foliowych przeznaczonych do produkcji rozsad uruchamiamy ogrzewanie. Przy uprawach bezpośrednio w gruncie ważne jest także ogrzewanie podłoża, nie tylko powietrza. Zimna ziemia powoduje opóźnienie wschodów oraz zwiększa możliwość wystąpienia chorób zgorzelowych siewek. Do gruntu w tunelach można wysiewać już rzodkiewkę na zbiór.
Zaprawienie nasion przed siewem chroni młode rośliny przed chorobami odglebowymi oraz przenoszonymi na nasionach. 

Zalecenia przy uprawach metodami ekologicznymi
  • Rolnicy ekologiczni powinni więcej czasu poświęcić obornikowi – jest on bowiem cennym nawozem i często się mówi, że hodujemy zwierzęta po to, by mieć dobry obornik. Gdybyśmy chcieli przeliczyć 1 tonę obornika na składniki mineralne, które musielibyśmy kupić, to ich wartość wynosiłaby ok. 150-200 zł.
  • Powinniśmy się zastanowić już nad zakupem nasion, dobierając odmiany raczej ekstensywne nie heterozyjne.
  • W płodozmianie powinno być 25-30% roślin motylkowych.
  • W sadach możemy przystąpić do prześwietlania drzew. Rany i pnie możemy smarować mazią zrobioną z 50% gliny, 50% krowieńca, rozcieńczając serwatką i wodą, dodając wapno, wodę szklaną po około 0,2 kg/10 kg.
W chlewni i oborze

W hodowli stosujemy odpowiednie dawki pasz, aby osiągnąć dobre przyrosty i wysoką mięsność, a od krów dużo mleka wysokiej jakości. Dla bydła najlepsze pasze objętościowe to sianokiszonki z młodych roślin i kiszonka z kukurydzy oraz siano. Dodatek buraków zwiększa apetyt i poprawia wykorzystanie innych pasz. Pamiętamy o pojeniu zwierząt i koniecznie stosujemy dodatki witaminowo-mineralne. Ważna jest nadal ściółka, czyszczenie i przebywanie bydła na świeżym powietrzu.

Budynek stanowi najistotniejszy element ochrony zwierząt przed wpływem niekorzystnych warunków środowiska zewnętrznego. Powinien on stworzyć optymalny mikroklimat zapewniający dobre samopoczucie i wysoką produkcyjność.

Zwierząt nie wolno również utrzymywać w ciągłej ciemności, należy więc przewidzieć odpowiednie naturalne oświetlenie (odpowiedni stosunek powierzchni okien do podłogi).
Podejmując decyzję inwestycji lub modernizacji budynków inwentarskich, należy uwzględnić aktualnie obowiązujące przepisy prawa budowlanego oraz uregulowania zawarte w europejskiej ustawie o ochronie zwierząt. W związku z powyższym musi być opracowana szczegółowa dokumentacja i uzyskanie pozwolenia ze szczebla administracji samorządowej o warunkach zabudowy obiektu. 

W zagrodzie

Przygotowujemy materiał siewny do wiosennych zasiewów – sortujemy, czyścimy, sprawdzamy siłę kiełkowania. Porządkujemy magazyny.

Przygotowujemy materiały budowlane pod ewentualne inwestycje budowlane i remonty.
W czasie silnych mrozów zwracamy szczególną uwagę na zabezpieczenie instalacji wodno-kanalizacyjnych przez zamarznięciem. Dbamy o zwierzęta podwórkowe oraz dokarmiamy dzikie ptaki. 

W pasiece

Nadal aktualne są zalecenia dotyczące zapewnienia pszczołom spokoju. Matki pszczele rozpoczynają czerwienie. W ulach pszczoły podnoszą temperaturę niezbędną do wychowu czerwiu. Zwiększa się zużycie pokarmu. Na skutek coraz bardziej intensywnej operacji słonecznej śnieg leżący na mostkach wylotowych zmienia się często w lód i może blokować otwór wylotowy. Zwracamy uwagę na drożność otworów wylotowych. Posypujemy kałuże lodowatej wody wokół uli, aby pszczoły nie topiły się. W pracowni przystępujemy do drukowania ramek.

W lutym często, przy sprzyjającej pogodzie (10-12°C), zdarza się pierwszy oblot pszczół. Po charakterze oblotu możemy ocenić przebieg zimowli i stan rodziny pszczelej. Każdy następny ciepły dzień powinniśmy wykorzystać na przygotowanie pszczół do nowego sezonu. Czyścimy ule, podmiatamy dennice z osypu zimowego, a po zakończonej pracy zakopujemy martwe pszczoły i wszelkie zanieczyszczenia. Przeglądy możemy wykonać dopiero wtedy, gdy temperatura powietrza przekroczy 15°C. Ule zaperzone wymieniamy na czyste, wydezynfekowane, pomalowane na ciepłe kolory. Ścieśniamy gniazda, usuwamy plastry zapleśniałe, z sfermentowanym pokarmem. Gniazdo utrzymujemy ciasno i ciepło. Od momentu oblotu pszczół na pasieczysku ustawiamy poidło i kontrolujemy, aby była w nim zawsze czysta woda. 

W lesie

Na ogół w lutym występuje najwięcej dni mroźnych w roku. Przez większość miesiąca las trwa w głębokim uśpieniu i dopiero pod koniec lutego zaczyna się ożywiać. Przy sprzyjającej pogodzie zakwita leszczyna. Jej kwiaty to zwiastuny nadchodzącej wiosny. Z pól przylegających do lasu dobiegają głosy przybyłych z zimowego wygnania skowronków.

Luty jest porą wycinki drzew. Jedynie silny mróz może być przeszkodą w cięciach, gdyż powoduje pękanie drzew podczas ścinki, co obniża wartość drewna. Szczególnie podatny na pęknięcia jest buk. Przy złych warunkach pogodowych lepiej więc odłożyć prace na później. Podobnie postępujemy, jeśli w lesie zalega dużo śniegu. Ważne, aby prace ścinkowe zakończyć przed majem, bo wówczas ścięte drzewa mogą być zaatakowane przez szkodliwe owady, których larwy uszkadzają drewno.

Zalegająca pokrywa śnieżna sprzyja natomiast wycinaniu drzew tam, gdzie pod okapem starszych okazów rośnie młode pokolenie lasu powstałe z opadłych nasion. Z taką sytuacją mamy do czynienia przede wszystkim w jedlinach, buczynach i dąbrowach. Nasiona jodeł, buków i dębów są na tyle ciężkie, że opadają i kiełkują zazwyczaj blisko macierzystych drzew. Śnieg chroni młode siewki przed połamaniem przez przewracające się wycinane drzewa. Aby ograniczyć szkody do minimum, należy drzewa ścinać tak, aby upadały możliwie blisko siebie. 

Przysłowia na luty:

Idzie luty – obuj dobre buty.
Na świętą Brygidę (1) sprzedaj chłopie bidę.
Kiedy Gromniczna (2) zimę traci, to św. Maciej (24) ją wzbogaci.
Gdy na Gromniczną jest ładnie, dużo śniegu jeszcze spadnie.
Gdy w Gromnice dzień pogodny, będzie roczek płodny i miodny.
Gdy w Gromniczną z dachów ciecze, to się zima długo wlecze.
Gdy w Gromnice mróz, będzie dużo zbóż.
Gdy w Gromnice roztaje, będą marne urodzaje.
Na gromnice masz zimy połowice.
Na święto gromnicy napije się bydło na ulicy.
Deszcze na świętego Błażeja (3), słaba wiosny nadzieja.
Jak śnieg w świętego Błażeja, pogodna będzie Wielka Niedziela.
Chleb i sól świętej Agaty (5) strzeże od ognia chaty.
W dzień Agaty jeśli słonko przez okienko zajrzy do chaty, to wiosenka na świat pogląda zza zimowej kraty.
Św. Agata w zimę bogata. Po Świętej Agacie widzimy myszy w chacie.
Święta Agata chatę wymiata.
Na dzień świętej Doroty (6) śniegu pod płoty.
Na święty Jacenty (10) łamie się pod lodem pręty.
Gdy 10 lutego mróz panuje, jeszcze 40 dni takich zwiastuje.
Gdy na św. Walenty (14) deszcze, mrozy ruszą jeszcze.
Jak Walenty nie poleje, to na wiosnę masz nadzieję.
Święty Walenty bywa nieugięty (mroźny).
Święty Walenty rad odmrozić pięty.
Ile na Macieja (24) pola gołego, tyle pierwszego maja lasu zielonego.
Gdy święty Maciej lodu nie roztopi, będą długo chuchali w zimne ręce chłopi.
Jaka pogoda w nocy Świętego Piotra i Macieja, takiej czterdzieści dni i nocy nadzieja.
Na Świętego Maciej lody, wrócą długie chłody.
Jeśli na święty Maciej ciepło, to się będzie długo wlekło.
Na świętego Macieja niosą gęsi pierwsze jaja.
Na świętego Macieja pierwsza wiosny nadzieja.
Święty Maciej zimę traci, albo ją zbogaci.
Gdy w początku lutego burze i śniegi, początek wiosny już niedaleki, ale gdy słońce ciepło świeci, wiosna tak prędko nie przyleci.
Gdy mróz w lutym tęgo trzyma, nie popasie długa zima.
W lutym wiele wody, całe lato bez pogody.
W lutym wody wiele – w lecie głodne i cielę.
Gdy wiatr ostry w lutym wieje, to gospodarz dobrą ma nadzieję.
Luty stały – latem upały.
W lutym aura burzliwa – wiosna rychliwa.
Gdy ciepło w lutym, zimno w marcu bywa, długo trwa zima, to rzecz niewątpliwa.
Gdy luty ciepły i po wodzie, wiosna późno nastąpi i będzie po chłodzie.
Gdy luty z wiatrami, rychła wiosna przed nami.
Luty gdy wiatrów i mrozów nie daje, prowadzi rok słotny i nieurodzaje.
Gdy luty bez mrozu i nieburzliwy, rok bywa słotny i nieurodziwy.
Kiedy luty schodzi, człek po wodzie brodzi.
Kiedy luty pofolguje – marzec zimę zreperuje. 


3 komentarze:

  1. Witam. Bardzo przypadkiem trafiłem na Twój blog. Mogę powiedzieć a w zasadzie napisać, że podoba mi się. Jak w wielu innych blogach brakuje mi przedstawienia się autorki. Normalnie by mnie to denerwowało ale rozumiem, takie czasy (niestety), że lepiej napisać to co się ma do napisania a nie koniecznie rozpisywać się o sobie. Świrów, którzy mogliby to wykorzystać przeciwko Tobie nie brakuje. Stąd moja wyrozumiałość i usprawiedliwienie. W codziennym życiu nienawidzę sytuacji gdy ktoś do mnie coś mówi a wcześniej się nie przedstawił. No ale internet to nie normalne codzienne życie. Podoba mi się to co robisz. A szczególnie odświeżanie starych metod i sposobów domowych. Życzę powodzenia i wytrwałości. Również się nie przedstawię (wybacz) ale to niestety tylko internet a nie życie. Pozdrawiam.
    Adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Adamie.

      Dziękuję Ci za miłe słowa słowa, szczególnie, że napisałeś je w chwili, kiedy po raz kolejny dopadło mnie zwątpienie w sens tego co robię. Nachodziła mnie ostatnio ochota, żeby na dłuższy czas przerwać pisanie i poświęcić się wyłącznie praktykowaniu, jak najdalej od ludzkiego wygodnictwa, tumiwisizmu i fasadowości. Z dala od Internetu, który jest obecnie wylęgarnią fasadowych zachowań. Czasami po prostu tracę wiarę w gatunek zwany Człowiekiem i jego podgatunek - Polaków.

      Przy okazji - między innymi dlatego, że mi się takie chwile zdarzają, prowadzę ten blog anonimowo. Żeby mnie nie kusiło, zbyt wiele dodawać tu od siebie. Czuję, że mogłabym stać się kolejną zrzędą, wylewającą publicznie swój żal z powodu obecnego stanu ducha naszych rodaków, ich konsumpcyjnego stylu życia i bezmyślnego niszczenia środowiska. Uwierz mi, nie chcę tak skończyć ;)

      To, co tutaj robię, to tłumaczenie wypowiedzi innych ludzi, moim zdaniem godnych rozpowszechniania. Chcę tutaj pozostawać w ich cieniu, jak tłumacz właśnie, który powinien być niemal niezauważalny. Zaczęło się od tego, że tłumaczyłam pewne artykuły dla siebie, potem wpadło mi do głowy, że skoro mam już takie materiały, to czemu nie podzielić się nimi z innymi?

      Pod innymi publikacjami - moimi autorskimi - podpisuję się imieniem i nazwiskiem lub moim duchowym imieniem i nie mam z tym problemu. Ale tamto jest moje, a treści na przypiecku właściwie nie :)

      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,
      P.Runika

      Usuń
  2. Świetny post. Zauważyłam, że zrobiłaś sobie przerwę blogową, ale może mogę nieśmiało prosić o cd kalendarza? Niestety na podanej stronie nie znalazłam go
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń